Organizacja pracy – najczęstsze wymówki freelancera

Zaczynając pracę freelancera byłam absolutnie podekscytowana myślą, że w końcu będę robić tylko super projekty i że kasa będzie do mnie sama spływać. Już mniej ekscytującym było to, kiedy sobie uświadomiłam, że zwykły dzień freelancera składa się mniej więcej z 30% kreatywnej pracy, a 70% to głównie “ogarnianie biznesu”. Odpisywanie na maile, kontakt z klientem, szukanie nowych zleceń - czy to wszystko jest ważne? Owszem, jest ważne. Każda najmniejsza rzecz prowadzi Cię krok dalej do realizacji większego celu i w efekcie osiągnięcia sukcesu, czyli zarobienia pieniędzy!

0
714

Dlatego nie ma co narzekać, a tym bardziej dopuszczać do siebie utarte wymówki, które sukcesywnie nas demotywują i sprawiają, że jesteśmy coraz bardziej leniwi. Co to za wymówki? Oto kilka z nich.

5 NAJCZĘSTSZYCH WYMÓWEK FREELANCERA

1. Nie mam czasu, żeby się porządnie zorganizować – muszę zarabiać PIENIĄDZE!

W pracy freelancera nikt mi nie podsunie zamówienia pod nos, tylko trzeba się o nie postarać. To z kolei wiąże się z załatwieniem szeregu drobnych spraw, które tylko niepotrzebnie zaprzątają mi głowę. Nie mogę przecież tracić czasu na zorganizowanie tych zadań, skoro mam najważniejszą rzecz do zrobienia – projekt dla klienta.

Takie myślenie wiąże się tylko z jednym – wiecznym stresem.

Owszem, wszelkie około-projektowe zadania wymagają czasu, a ich organizacja czasem drugie tyle. Ale nie oszukujmy się – trzeba je wykonać. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym mniej będziesz się stresować, że zwyczajnie “nie ogarniasz”. Poza tym jestem przekonana, że czas, który poświęcisz na wymyślenie najlepszego dla siebie systemu organizacji zwróci Ci się szybciej niż myślisz.

2. Chcę być kreatywny, a nie zamykać się w systemach

Nic bardziej mylnego! Działanie w systemach daje ci więcej czasu na bycie kreatywnym. Bez systemu tracisz wiele godzin na zastanawianie się, czy przypadkiem o czymś nie zapomniałeś czy na to, że robisz tą samą rzecz kilka razy, bo zapomniałeś jak to “leciało”.

Nie da się działać bez dobrej organizacji.

Dla niektórych takie działanie w schematach może wydawać się nudne, ale jeśli chcesz działać bez obciążenia stresem i co ważniejsze – jeśli chcesz ​ więcej zarabiać​ , warto zadbać o jak najlepszą organizację pracy.

3. Próbowałem już każdego sposobu organizacji pracy i żaden mi nie pasuje

A testowałeś jakiś system dłużej niż przez 3 dni, albo nawet tydzień? No właśnie.. W przypadku organizacji pracy nie da się stwierdzić, czy coś działa lub nie, jeśli nie przetestujemy tego przez dłuższy okres, nie wyznaczymy sobie celu, nie zrobimy podsumowania co wyszło dobrze, a co nawaliło. Według mnie etapy takiego testowania są podobne jak przy czytaniu książek biznesowych. Pisałam o tym w poprzednim poście.

Organizacja pracy ma Ci ułatwić życie, a nie je komplikować.

Często chcemy, żeby to, za co się zabieramy było już przygotowane w ostatecznej formie, musi na starcie spełniać wszystkie nasze oczekiwania. A ja zachęcam do innego podejścia. Podejścia MVP – Minimum Viable Product. Twój produkt (w tym przypadku organizacja pracy) ma być minimalnie gotowy do wprowadzenia w życie. Nie wkładaj więc zbyt wiele czasu i energii w konstruowanie skomplikowanych tabelek, czy dokładne wykorzystanie
każdej z funkcji Asany. Tutaj chodzi o to, żeby zebrać jak najwięcej informacji, przy jak najmniejszym wysiłku.

4. Najlepiej pracuję pod presją czasu – nie muszę mieć codziennego harmonogramu

Sama kiedyś tak myślałam i tak funkcjonowałam. Deadline był jedynym motywatorem, żeby przyłożyć się do pracy. I co z tego, że zanim nadchodziła godzina zero to miałam masę czasu, żeby zająć się “swoimi sprawami”. Wszystko to nie było nic warte w porównaniu ze stresem i zmęczeniem pracy pod presją.

Nie musisz pracować w stresie, wystarczy się dobrze zorganizować.

Moim zdaniem takie ukrywanie się pod “presją czasu” jest jedną wielką wymówką przed tym, aby móc zwyczajnie się lenić. To pokazuje też jakie masz podejście do pracy. Pomyśl o swoich klientach – czy bardziej będą zadowoleni z projektu oddanego na ostatnią chwilę, czy z takiego, gdzie na każdym etapie będą z wyprzedzeniem wiedzieli co się dzieje z ich projektem. Nie zmuszaj swoich klientów, aby stresowali się razem z Tobą. A wiadomo, wyluzowany i szczęśliwy klient to zwyczajnie większy zysk.

5. To normalne, że jako freelancer mam nienormowane godziny pracy

Wydaje mi się, że to zdanie jest mocnym naginaniem prawdy. Bo czy nie pracujesz jako freelancer, aby mieć więcej czasu dla siebie, móc umówić się na wizytę u lekarza w środku dnia, kiedy nie ma kolejek, albo żeby samemu decydować kiedy pracuję, a kiedy jadę na urlop? Chyba nie chodzi o to, żeby od 7.00 do 23.00 siedzieć przed kompem i klepać projekty. Podejrzewam, że mało kto miał taki cel, gdy zostawał freelancerem.

Praca freelancera to jakby nie patrzeć nadal… PRACA.

Nie da się tego uniknąć. Nawet jeśli sam jesteś panem i władcą swojego losu to nie może być tak, że nagle praca będzie się rozwlekać i zajmie miejsce równie ważnych, jak nie ważniejszych obszarów – relacji z bliskimi, sportu, relaksu itp. Musisz mieć ją pod kontrolą, wiedzieć kiedy możesz sobie pozwolić na odcięcie się od całego świata i “klepanie projektów”, a kiedy masz czas dla chłopaka, żony, dzieci, czy znajomych.

Jak ja sobie z tym wszystkim radzę?

Przede wszystkim nie wszystko wyglądało tak kolorowo na początku. Ciągle jeszcze mam jakieś potknięcia w organizacji pracy i szukam najlepszego na tą chwilę rozwiązania (uwaga – nie idealnego, bo takiego nie ma). Nie mniej jednak przetestowałam już sporo rzeczy – było zapisywanie w kalendarzu papierowym planu dnia, było notowanie wszystkiego w kalendarzu google, było korzystanie z Nirvany – programu do organizacji zadań. Po kolei
każdą z tych rzeczy testowałam i albo odrzucałam, albo zostawiałam na stałe do swojej organizacji pracy.

W tym momencie korzystam z następujących pomocy: – Asana​ – tam zapisuję wszystkie zadania związane z bieżącymi projektami – Planer papierowy ​ – do notowania ogólnych zadań w ciągu dnia. Tam notuję: 3 priorytetowe zadania na dany dzień, ogólne zadania do zrobienia, wiadomości i telefony jakie mam wykonać, charakterystyczne punkty dnia np spotkania i rozpisuję moje działania w mediach społecznościowych, czy blogu. Do tego używam jeszcze karty z miesięcznymi celami i sukcesywnie koloruję krateczki planera jeśli uda mi się danego dnia coś osiągnąć. – Kalendarz Google ​ – co bym nie zapomniała o żadnym wydarzeniu – Slack​ – komunikator, z którego korzystam do wymieniania się wiadomościami z zespołem projektowym – Toggl​ – aplikacja do mierzenia czasu, który poświęcam na wykonanie danej czynności – Evernote ​ – do szybkiego notowania listy zakupów, notatek z przesłuchanego podcastu

To takie najbardziej podstawowe narzędzia. Zachęcam, żebyś znalazł też swoje, a przede wszystkim, żebyś znalazł czas na ogarnięcie umysłem tego, co jest do ogarnięcia. Jak to uporządkujesz to wszystko pójdzie z górki 🙂

Powodzenia!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZawalczyłem o Ludzi!
Następny artykułJak zaplanować realizację wyznaczonego celu?
mm
Kasia z Podlasia, która lubi nazywać się kobietą przedsiębiorczą, gdyż odkąd pamięta zawsze się gdzieś udzielała :) Uwielbia gubić się w uliczkach Krakowa, projektować w duchu minimalizmu, zajadać się czekoladą (w każdej postaci), śpiewać amerykańskie pieśni wielbieniowe, wędrować po górach i nawiązywać relacje z fajnymi ludźmi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ