Zaplanuj pomaganie w budżecie

Zdarza się, że pomaganie, to chwilowy impuls. Dajemy datki pod wpływem kaleki wyciągającego kubek pod kościołem, cyganki z dzieckiem w tramwaju, akcji opatrzonej historią czy zdjęciem, wyciskającym łzy z oczu. A może by tak zmienić podejście - pomagać w sposób mądry i przemyślany. Nie musisz od razu zmieniać całego życia. Na początek zdecyduj, komu i jak pomożesz w ramach wielkopostnej jałmużny.

0
882

„Odjechana” dziesięcina

Pamiętam, jak wiele lat temu przeczytałam, że, inspirując się biblijną dziesięciną, warto przeznaczać 10% swoich dochodów na rzecz Kościoła i potrzebujących. Przeliczyłam moje skromne zarobki absolwenckie. Uświadomiłam sobie, ile mniej środków będę miała do dyspozycji. Po czym stwierdziłam, że jest to jakiś „odjechany” pomysł.

Każda kwota ma swoje 10%

Kilka lat później spotkałam dziewczynę, która podzieliła się pewną historią rodzinną. Opowiadała, jak jej rodzice, wiele lat temu, wyemigrowali z Polski. Na początku nie było im łatwo. Ledwie wiązali koniec z końcem. I przyszedł taki dzień, kiedy postanowili chwilowo nie pomagać innym, bo sami mieli niewiele.

Niedługo potem, w wyniku kradzieży, stracili kwotę, którą normalnie wsparliby kogoś innego. Okazało się, że bez tych pieniędzy też sobie poradzili. Dało im to do myślenia. Odtąd wyznają zasadę, że każdy, nawet najmniejszy, dochód, ma swoje 10%. A pomagać można również w trudnej sytuacji. Historia była poruszająca, ale ciągle nie dość motywująca, żebym chciała zmienić moje życie.

Ślub czasem dzielenia się z potrzebującymi

Kolejny etap zmiany mentalności, to planowanie naszego ślubu. Był to taki czas, kiedy ks. Jacek Stryczek próbował pozyskać środki na dalszą działalność Stowarzyszenia Wiosna. O swoich bezowocnych próbach opowiedział podczas jednego z kazań. Bardzo poruszyło mnie to, czym się podzielił. Zaczęłam się zastanawiać, jak mogę pomóc.

Przygotowywaliśmy w tym czasie, z moim narzeczonym, ślub i wesele. Spodziewaliśmy się, że niektórzy nasi goście obdarują nas prezentami w formie pieniężnej. Wiadomo było, że będą to jedyne większe środki, jakimi będziemy w najbliższym czasie dysponować. Po naszych wspólnych rozmowach, pokonaliśmy początkowe opory i postanowiliśmy wesprzeć finansowo Stowarzyszenie.

Kolejną trudną kwestią było zdecydowanie, jaką kwotę przeznaczymy na ten cel. Z jednej strony chcieliśmy być hojnymi dawcami. Z drugiej nie wiedzieliśmy, jakimi środkami będziemy dysponować. Na ile będziemy mogli sobie pozwolić. Dla nas był to czas dużych wydatków. Wszystkie koszty związane ze ślubem i weselem pokrywaliśmy sami. Wzięliśmy na ten cel pożyczkę. Ostatecznie ustaliśmy, że przekażemy darowiznę w wysokości 25% środków pieniężnych, które dostaniemy w prezencie. Z perspektywy czasu widzę, jakie to było uwalniające, że podjęliśmy decyzję nie o kwocie, a o procencie. I to zanim wiedzieliśmy, jakimi środkami będziemy dysponować.

Wolność dawcy

Takie zaczęcie naszego wspólnego życia od darowizny – rozpoczęło też nowy rozdział. Zaczęliśmy kierować się zasadą, że 10% wszystkich naszych dochodów (również prezentów, spadków, procentów z lokat) przeznaczamy na Kościół i wsparcie potrzebujących. Nawet nie wiecie, jaką to daje wolność, że nie zastanawiamy się, CZY POMAGAMY, czy nas na to stać (mamy na utrzymaniu trójkę dzieci, a ja chwilowo nie zarabiam). A jedynie zadajemy pytanie – KOMU POMAGAMY. To sprawia, że łatwo mi nie ulegać presji „zawodowych” żebraków. Bez wyrzutów sumienia odmawiam im, bo wiem, że cały czas komuś pomagamy. Mało tego, staramy się to robić w sposób przemyślany. Szukamy takich miejsc, osób, które dobrze wykorzystają podarowane przez nas wsparcie.

Poza tym 10 % to jednak niemała część dochodów. Zaplanowanie na pomoc tylu procent w naszym budżecie, pozwala nam w wielu sytuacjach być hojnymi dawcami. Mamy środki – na osobnym koncie – których i tak nie traktujemy jako „naszych”. Nie żal nam komuś ich podarować. My jedynie staramy się nimi mądrze rozporządzać.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPopiół daje do myślenia – dwie refleksje na Wielki Post
Następny artykułJak z chłopca zrobić mężczyznę?
mm
Uwielbiam wyzwania. 1 lipca 2016 roku postanowiłam, że przez rok będę codziennie biegać minimum 2 km dziennie. Drugie duże wyzwanie, to przekwalifikowanie się. Z wykształcenia jestem humanistką, ale postanowiłam, że będę pracować jako programistka. Zapraszam też na mojego bloga mocmam.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ