Doniosłyśmy nasze krzyże na „Golgotę” naszego zmęczenia

0
585

Trasa Głogów- Wieleń trudna. Trudna to niewystarczające słowo, zaskakująca,
zdumiewająca, mrożąca, oszałamiająca zmiennością trasy, ilością rozwidleń
dróg, i te tereny prowadzące przez rów do kanału… tory, – chwile kiedy
serce zatrzymywało się z osłupienia, gdzie teraz? Dokąd, którędy ? Wzywanie
Ducha Św. aplikacja , GPS  wasze opisy na mapie…pomogły… ale gdy cztery
kobiety ,  mamy z córkami, z braku tchu zostają ostatnie na szlaku, w
tyle….wtedy zaczyna się prawdziwe EDK.
Mobilizacja umysłu mimo narastającego zmęczenia, nad kanałem byłyśmy około
3 nad ranem, czarno, mokro, dziwne tereny zalewowe, kto odważył się
wytyczyć szlak przez taki rejon,  w dzień człowiek by się zgubił a tu
czarna noc. Przeskoczyć przez kanał ?? nie, nie- jeszcze raz czytam
„przeskoczyć przez kanał” ech… Spać się odechciewa 🙂 Zapach wilgotnej
ziemi, łąk, lasu , nad ranem wrzask ptaków.
I jeszcze ten „opuszczony” obóz harcerski, jezioro w tle.
Córki okazują się wspaniałymi „tropicielami śladów” i jeszcze lepszymi
nawigatorami. Ślady butów odbitych w błocie …co za radość 🙂  każda
„świeża osmarkana” chusteczka(było ich zdecydowanie za mało) -znak , szli
tędy.
Ale każda „odnaleziona” stacja- tabliczka  drogi krzyżowej -ulga i pokój w
sercu- Bóg czuwa. Niesamowita radość, wyciszenie , gdy ból i zmęczenie dają
się we znaki,łamiemy zasadę milczenia, Bóg daje nam „głupawkę” każde
potknięcie, jęknięcie wywołuje śmiech. Śmiech na drodze krzyżowej? tak,
Jezus widział ,że z nami psychicznie jest krucho , i dał łaskę śmiechu,
takiego , że brzuchy bolały.Przyszła pieśń „Tylko orły wysoko latają, tylko
orłom nie straszna jest…droga” O.Jan Góra..
W Brennie pokusa, skończmy tutaj, przy ostatniej stacji drogi krzyżowej,
jest godz.10,00.  Tu spotykamy pod kościołem  kobietę ( to przez jej
gospodarstwo przechodziliśmy) , mówi , że właśnie wraca z Wielenia, z
zakończenie EDK…a my jeszcze w Brennie… 🙂
Ale Maryja wzywa , mobilizujemy łydki, odciski, zbolałe kolana i …
ramiona, ruszamy na ostatnie 3 km. Wzruszenie , kiedy dochodzimy do
Sanktuarium, jest 11,00 .Krata w drzwiach kościoła chłodzi czoło gdy się do
niej przytulamy.
Maryjo- ucieczko grzeszników czuwałaś nad nami, nie pozwoliłaś zrezygnować
w ostatniej „minucie”.
Doniosłyśmy nasze krzyże na „Golgotę” naszego zmęczenia.
I oddałyśmy je Jezusowi, ofiarowując mu wraz z nimi nasze serca…
Wdzięczne za bezpieczne dotarcie do celu, padamy w ramiona Najlepszej Mamy
i Jej Syna, dziękując za MIŁOŚĆ.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ