EDK – Rejon Dziemiany

Po I edycji EDK, stała się ona ważnym wydarzeniem nie tylko dla uczestników, ale również dla całej społeczności lokalnej. Zostało ono wyróżnione przez starostę kościerskiego nagrodą "Serce Kaszub" jako wkład w promocję regionu. Świadectwa uczestników zeszłorocznej edycji i olbrzymie zainteresowanie mediów sprawiły, że o EDK mówiło się prawie cały rok.

0
1393

Nasz rejon Dziemiany był i jest jedyny w całej diecezji pelplińskiej. Do II edycji przygotowania zaczęliśmy jesienią. Szukaliśmy nowych tras, bardziej ekstremalnych. Nasze położenie geograficzne dostarcza wzniesień i potężnych dołów, cały rejon leży w obszarze leśnym, między jeziorami i rzekami. Czymś niesamowitym okazało się już wyznaczanie tras. Jesteśmy siostrami zakonnymi (Franciszkankami z Orlika) znanymi w okolicy, nasze pojawienie się gdzieś na odludziu było zawsze przez kogoś dostrzeżone, wywoływało to radość i deklarację pomocy. Dla przykładu: odnalazłyśmy drogę z potężnymi dołami, dziurami i błotem. Wstawiłyśmy zdjęcie na fb – to nas czeka w tym roku na EDK. Po paru dniach idziemy zapisać ślad gps i patrzymy drogi zasypane, poszerzone, ubite, nie ma ekstremalności – nadleśnictwo postanowiło ułatwić nam nocny marsz. Nie byłyśmy zadowolone, ale wzruszone tak. Na naszych ziemiach stoi sporo krzyży na rozdrożach, ale trasy przebiegały też skarpami i leśnymi ścieżkami, robiłyśmy krzyże na drzewach.

Po ubiegłorocznej EDK w każdym miejscu, gdzie nie było stałego krzyża powstały nowe, olbrzymie krzyże. I już wiemy, że po tegorocznej EDK też w lesie powstaną nowe krzyże, zapewnił nas o tym wójt gminy. Odnalazłyśmy  krzyż na potężnej górze, na którą podejście było b. trudne. Zgłosiłyśmy właścicielowi, że na jego górze przy krzyżu będzie stacja. Co zrobił? Oświetlił krzyż z promieniami jak na obrazie :Jezu, ufam Tobie! Napis był oczywiście po kaszubsku. Dojście oznaczył zniczami. Można powiedzieć co to ma wspólnego z EDK? Wejście dla niektórych było na kolanach, trzeba było się umęczyć by wejść, oświetlenie sprawiło, że uczestnicy poczuli, że są w promieniach Bożego Miłosierdzia. Znicze na pewno uratowały od skręcenia kostek. W samych Dziemianach, ulice do I stacji były również oświetlone zniczami, każdy mijany krzyż, figura również przyciągała wzrok swym światłem. Księża prosili w parafiach, by wykorzystać ten czas na odnowienie krzyży, bo to czas męki Chrystusa i szczególnej trasy EDK.  My, jako ekipa tych światełek nie stawialiśmy, sami byliśmy zaskoczeni, że tak ludność reagowała, po całej trasie nie było też np. ani jednego psa, który nie raz wystraszył nas przy wyznaczaniu szlaku. Pokazuje to, że w EDK w inny sposób uczestniczą także ci, którzy zostają w domach łącząc się z nami w różny sposób.  Fenomenalny łańcuch dobra!

Tuż przed EDK wójt gminy zaprosił na spotkanie przedstawicieli różnych służb mundurowych, po to by kierowali ruchem, (jesteśmy małą miejscowością ok. 2000 mieszkańców) ustawiali samochody na parkingach, które się tworzy na czas EDK. Zgłosiło się Koło Gospodyń Wiejskich do wydawania pakietów (pań było prawie 30, ze względu na dużą ilość wydawały pakiety prawie cały dzień, aż do godz.22). Była pełna mobilizacja i współpraca. To łączy i umacnia. Na szkoleniu i na fb były informacje, że nie zgłasza się EDK np. na policję itp. Byłam na posterunku policji i rozmawiałam z nimi, bez żadnego oficjalnego zgłoszenia. Sami wraz ze strażą pożarną w ramach inicjatywy oddolnej, podjęli się kierowaniem ruchem, gdyby tego nie było cała wieś Dziemiany byłaby zablokowana, i drogi dojazdowe też. To nie jest jak w mieście, że są duże przestrzenie. Do nas przyjechały osoby z ponad 200 miejscowości, nie tylko samochodami ale i  autokarami, logistyka musiała być poczyniona we współpracy z innymi. Lokalne władze zapewniają również bezpłatny powrót na parkingi.

EDK jest wydarzeniem, na które czekają nie tylko uczestnicy, ale cała okolica. To oczekiwanie na EDK staje się pasją, myślę, że w małych miejscowościach jest to bardzo odczuwalne. Jesteśmy bardzo zintegrowani, także jako wspólnota zakonna. Na 48 sióstr udział wzięło 29. Reszta wspierała nas modlitwą. Tegoroczną Drogę Przełomu uczestnicy doświadczyli bardzo mocno. Droga była rzeczywiście trudna i wymagająca, do tego wysoka temperatura powietrza, która odbierała siły i po drodze zwyczajnie brakowało wody do picia. To nowe doświadczenie pragnienia Jezusa na krzyżu. Byli tacy, co pobłądzili i nie doszli. Nagrodą dla wszystkich był czekający Jezus w monstrancji, którego od godz. 3.00  adorowali mieszkańcy Wiela i przybywający uczestnicy. Witało nas wschodzące słońce oraz krzyże powstałe z linii lotu samolotów, odbijały się w jeziorze, co potęgowało świadomość, że idziemy drogą krzyża. Była to noc dająca nowe życie.

Dla nas ekipy EDK, dwa dni po EDK, gdy jeszcze nie nabrałyśmy pełni sił, przyszła nowa noc przełomu. Pod osłoną nocy nasz klasztor został okradziony, zabrano nam pieniądze, także te z EDK. Moc zdobyta podczas EDK pozwoliła nam jednak każdy nadchodzący wieczór  przeżywać z mniejszym lękiem. Kolejna próba, kolejne wyzwanie i pytania: dlaczego. Ale to również nasza noc przełomu, jesteśmy bliżej siebie. Policja szuka sprawców, a ludzie min. z EDK są dla nas olbrzymim wsparciem. EDK tworzy nową rodziną. Może uda się nam spotkać w ciągu roku na wspólnym spotkaniu.  Moje osobiste doświadczenie tegorocznej EDK to ogrom Bożej łaski i siły, odzyskanie wiary w siebie i moc wspólnoty.

s. Mirona Turzyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ