EDK – Rejon Warka

0
408

Pamiętam czas decyzji czy organizujemy EDK. Jest końcówka lutego. Okazuje się, że jest już bardzo mało czasu. Jedyny pasujący termin naszej EDK to 31 marzec. Niektóre rejony publikują trasy na stronie, a szkolenie stacjonarne dawno za nimi. My nie mamy nic. Kilka telefonów do przyjaciół z pytaniem czy w to wchodzą. Jest decyzja: wchodzimy w to! Składamy w nocy naszą aplikację. Nerwowe oczekiwanie na weryfikację naszego zgłoszenia i jest… mamy nasz rejon! Pamiętam moje podenerwowanie – jak przed ważnym wydarzeniem.  Teraz zaczyna się walka z czasem. Żeby nie było zbyt prosto: terminy szkoleń stacjonarnych w pobliżu już dawno za nami – pozostaje tylko jedno dodatkowe szkolenie, oddalone ponad 300km. Za mało komplikacji? Nasz rejon jest oddalony ok. 80 km od nas. Tak, robimy edk w mieście rodzinnym, w którym od dawna nie mieszkamy.

Zaczynamy od serii szkoleń internetowych. Późny wieczór. Żona w delegacji. 3 letnia córka śpi spokojnie. Młodszy, roczny Franek już nie. Tej nocy śpi tylko na ręku. Jednym, bo drugą ręką przeglądam szkolenie i rozwiązuję testy. Reszta poszła jak  lawina: szybki podział zadań, prężnie rusza promocja, dojazdy do naszego rejonu, opis i ślad GPS w terenie na rowerze, ucieczki przed psami, zgubione i odnalezione po drodze robocze opisy trasy, rower zaplątany w drut kolczasty, wyjazd do Krakowa – 650 km samochodem jednego dnia, nocna weryfikacja trasy przez znajomych. Czyste szaleństwo! Czy było warto? Było!

Po Mszy Św. po odbiór pakietu zgłosiła się starsza pani, całkiem elegancko ubrana. Kojarzyłem ją, bo kiedyś mieszkała niedaleko mnie. Trochę się zdziwiliśmy i jednocześnie zmartwiliśmy. Bo jak ona w takim stroju, 40 km w trudnym terenie, w nocy? Czy da radę? Odebrała z uśmiechem na twarzy pakiet i już jej później nie widzieliśmy. Naprawdę się o nią martwiliśmy. Tydzień później mama kolegi spotkała ją na ulicy i pyta przejęta jak było na edk i czy udało się jej przejść?  Dziarska starsza pani z ogromnym zadowoleniem odpowiada, że była już na końcu trasy o 7:30 (czas przejścia 10,5h). Szła częściowo sama, bez latarki. Okazało się, że jest czynnym pielgrzymem (29 pielgrzymek na koncie).

Warka nie jest dużym miastem. Liczyliśmy, że jak na pierwszą edycję edk znajdzie się 25 śmiałków, to już będzie dobrze. Dzięki aktywnej promocji (plakaty, ogłoszenia w dwóch kościołach, Facebook, lokalny portal internetowy, artykuł w lokalnej prasie i bardzo istotna „poczta pantoflowa”) zapisało się przez stronę 91 os., a przyszło ponad 100. Dostaliśmy sporo maili z podziękowaniami za wyjątkową drogę krzyżową, z opisem trudu jaki im towarzyszył podczas trasy oraz z opiniami, że było warto.

A z perspektywy koordynatora rejonu najbardziej mnie dotknęły świadectwa uczestnictwa osób, które jeszcze do nie dawno nie byly zwolennikami idei EDK. Dla takich chwil warto żyć. W dodatku poszło kilku facetów którzy rzadko a prawie wcale nie zaglądali na eucharystię. EDK to konkretny projekt i wydarzenie duchowe – to misja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ