Ekstremalna Droga Krzyżowa – fenomen na religijnej mapie Polski

W tym roku, w Polsce i zagranicą, ponad 60 tysięcy osób wyruszy na Ekstremalną Drogę Krzyżową. To jakby całe miasto wielkości Bełchatowa czy Łomży, wstało na jedną noc i ruszyło na trasy EDK. Z roku na rok ilość osób decydujących się wziąć udział w 40 km nocnej wyprawie wzrasta o 100%. Czy o EDK można mówić już jako o fenomenie i nowej praktyce religijnej w naszym kraju?

0
1056

Pomysłodawca Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, ks. Jacek WIOSNA Stryczek, zapytany o powód tak dużej popularności EDK odpowiada: W EKSTREMALNEJ DRODZE KRZYŻOWEJ jest prawda. I ta prawda, kontakt z prawdą, jest jej największą siłą. To po prostu działa. A sam pomysł takiego przeżywania drogi krzyżowej, łączy w sobie wiele wątków.

Prapoczątki

Jakie były prapoczątki Ekstremalnej Drogi Krzyżowej? Pewnego dnia Marysia, studentka z duszpasterstwa akademickiego prowadzonego przez ks. Jacka Stryczka, wyszła z akademika niosąc brzozowy krzyż. Po drodze zadzwonił do niej brat, prosząc żeby zrobiła zakupy, więc weszła z tym krzyżem do marketu. Wszyscy udawali, że nic nie widzą. Przy kasie, jak Pan Bóg przykazał, odłożyła krzyż, wyłożyła rzeczy z koszyka i zapłaciła. Wzięła krzyż i wróciła do akademika. Wtedy wielkim odkryciem dla jej kolegów z duszpasterstwa było to, że można być osobą, która nie ukrywa swojej pobożności. Dlatego niedługo potem 14 innych osób wzięło ze sobą krzyże, żeby spędzić z nimi cały dzień.  Ks. Stryczek poszedł z krzyżem załatwić coś do urzędu, ktoś wszedł na wykład, ktoś inny  do dyżurki lekarskiej. To był pierwszy przełom, oswojenie się z tym, że można mieć wartości, życie duchowe i nie udawać, że tego nie ma. A później pojawił się temat kryzysu męskości w odpowiedzi na który powstała dzisiejsza Ekstremalna Droga Krzyżowa.

Wszyscy na EDK

Dziś na EDK idą wszyscy. 75 emeryt, czternastolatek, narzeczeni, księża, siostry zakonne. Mężczyźni uprawiający na co dzień sporty ekstremalne, ale też tacy, którzy nie są bywalcami siłowni. Idą lekarze, prawnicy, bezrobotni, młode mamy. Na trasie EDK może odnaleźć się każdy. Po co wychodzą, by iść całą noc? Niektórzy mają szczególną intencję: zdrowie mamy, dobre przygotowanie do małżeństwa, wyjście syna z nałogu alkoholowego. Inni dziękują: za szczęśliwy poród, zgodę w rodzinie, nawrócenie. Jeszcze inni chcą przekroczyć siebie, swoje ograniczenia, dotknąć granicy swoich możliwości i zobaczyć, kim mogą się stać. Ale najwięcej uczestników idzie na EDK by przeżyć spotkanie z Bogiem, by tą jedną noc spędzić na wyjątkowej modlitwie.

Projekt globalny

W tegorocznej edycji EDK utworzono trzy razy więcej rejonów niż rok temu. W marcu 2016 roku na trasy ruszyło 26 tysięcy osób, w tym roku ta liczba uczestników została przekroczona już na dwa tygodnie przed zakończeniem zapisów. Prawdopodobnie 9 kwietnia na EDK wyruszy aż 60 tysięcy osób. Mają do wyboru 443 trasy w 248 miastach i 11 państwach. Bo EDK odbywa się nie tylko w Polsce, ale staje się projektem globalnym. Szwecja, Norwegia, Szwajcaria, USA, Niemcy, Austria, Rumunia, Wielka Brytania, Hiszpania to tylko niektóre kraje, gdzie są wytyczone trasy EDK. Dla uczestników z tych krajów rozważania przetłumaczono na języki obce.  A jak powstają same rozważania? Co roku pracuje nad nimi ok. 100 osób z prowadzonej przez ks. Jacka Stryczka Wspólnoty Indywidualności Otwartych.  Dzielą się w nich swoim doświadczeniem praktykowania wiary i pracy nad sobą. Z wielu przygotowanych propozycji dla uczestników EDK wybierane są te, które najlepiej poprowadzą ich do zmiany na trasie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Co nowego daje EDK?

Według ks. Jacka Stryczka zainteresowanie Ekstremalną Drogą Krzyżową jest tak duże, bo łączy ona w sobie kilka ważnych elementów. Po pierwsze, EDK to nowatorskie przejście od tradycyjnego, „myślowego” przeżywania drogi krzyżowej do wyjścia na zewnątrz i przeżywania jej w świecie, gdzie wokół są różnego rodzaju niebezpieczeństwa, trudności i nie tylko umysł, ale i ciało są zaangażowane.

Po drugie, EDK to szansa na odkrycie prawdy o sobie. Takie podejście wypływa z osobistego doświadczenia ks. Jacka Stryczka, który szukając prawdy o sobie, wchodził w sytuacje ekstremalne, by przekonać się, gdzie są jego granice. „Zastanawiałem się, kim jestem. Okazywało się, że w spokojnej rozmowie byłem spokojny, ale jak robiło się nerwowo, również stawałem się nerwowy i przestawałem się kontrolować. W następnych latach zacząłem badać granicę, kim jestem. Co to za żeglarz, który uważa, że jest dobrym żeglarzem, jak na zatoce jest ładna pogoda i wije łagodny wiatr? Jeśli chce się dowiedzieć, jaki jest, powinien popływać w czasie burzy i sztormu. Odkryłem, że sprawdzanie siebie w trudnych sytuacjach, pokazuje prawdę o człowieku. Tego ludzie mogą doświadczyć właśnie w czasie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej” – opowiada pomysłodawca EDK.

Wreszcie EDK jest odpowiedzią na dynamiczne zmiany w życiu społecznym. Jak mówi ks. Jacek Stryczek, dzisiaj ludzie wolą się sami zaangażować, wolą sami coś przeżyć, niż słuchać o tym, co przeżył ktoś inny. „Coraz mniej ludzi chce słuchać, jakie przeżycia duchowe ma ksiądz czy święty. Sami chcieliby takie przeżycia duchowe mieć. Trzeba odpowiedzieć na potrzebę zaangażowania.  Rynek dużo oferuje w tym względzie, to jest potrzeba, która dotyczy wszystkich obszarów życia i naturalnie też życia religijnego” – podsumowuje ks. Stryczek.

Nowe podejście do duchowości

Ekstremalna Droga Krzyżowa to z jednej strony kontynuacja starej tradycji, ale jest też pewnego rodzaju nowym podejściem do duchowości. Nowym, w sensie spojrzenia na człowieka, który może z siebie dać więcej. Kluczowy moment na EKSTREMALNEJ DRODZE KRZYŻOWEJ, to chwila, gdy dochodzi się do granic własnego komfortu, świata, który daje się kontrolować – wtedy można się przekroczyć się i wybrać modlitwę. To jest też moment, gdzie zaczyna się rozwój. „Przestajemy być tacy, jacy siebie sobie wymyśliliśmy i jak siebie uwięziliśmy w klatce własnych wyobrażeń, w naszych możliwościach i chceniach. Otwiera się droga do zupełnie innego patrzenie na siebie. Cechą charakterystyczną tego, co dzieje się z ludźmi po przejściu EKSTREMALNEJ DROGI KRZYŻOWEJ jest to, że odkrywają dla siebie nowe możliwości. Rozwijają się nie dla własnego rozwoju, ale dlatego, że gdy stają się fajniejsi, mogą budować fajniejsze relacje, w tym relacje z Bogiem” – mówi ks. Jacek Stryczek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ