Dość religijności dziecka

Uwielbiam historię Samuela i Helego. To jest opowieść o życiu duchowym.

0
1124

Samuel jest młody, Heli jest jego nauczycielem. Samuel śpi, ale słyszy głos. Kto może go wołać? Ktoś, kto jest jego nauczycielem. Samuel trzy razy biegnie do Helego, ale Heli jest pewny, że to nie jest głos człowieka. Innymi słowy: Samuel na tyle został ukształtowany, na tyle był otwarty, ze Bóg chciał z nim osobiście porozmawiać. I to jest życie duchowe.

Co należy zrobić, żeby do tego miejsca dojść?

Zacznijmy od tego, że wśród katolików raczej dominuje trend religijności dziecka. Uważam, że większość katolików jest zaangażowana w rozwój swojego życia duchowego raz w życiu  – przy okazji I komunii świętej.

Religijność dziecka jest prosta. Mówisz dziecku: masz się modlić, czyli odmawiać pacierz, recytować. Mówisz dziecku: idź do kościoła i dziecko idzie. Mówisz: Masz przestrzegać przykazań i dziecko jest nauczone słuchać. Dziecku mówi się, że Bóg jest w Trójcy i dziecko to przyjmuje.

To, co z reguły słyszę od ludzi na temat ich wiary i rozumienia katolicyzmu to jest właśnie to, co usłyszeli w okolicach I komunii Świętej.

W ludziach tkwią wyobrażenia o Bogu wszechmocny, piekło, niebo – bardzo podstawowe rzeczy, na których próbują sobie zbudować światopogląd dorosłego człowieka.

Wyobraźmy sobie, ze ktoś ma świetnego kolegę i bawi się z nim w piaskownicy i kiedy spotyka go 20 lat później, kojarzy mu się z piaskownicą więc mówi – nie mam czasu.

Myślę, że większość ludzi albo się męczy ze swoją wiarą albo ją porzuca, dlatego, ze ma wyobrażenie wiary dziecka i nigdy nie przeszło na poziom wiary człowieka dorosłego.

Jak modli się człowiek dorosły? Najważniejszą modlitwą chrześcijan jest medytacja. Czytam, zastanawiam się, robię postanowienia.

Bóg mówi; „Myśli moje nie są myślami waszymi.” Medytacja jest udana wtedy, kiedy w tym, co czytam, odkryję coś, co nie jest moim sposobem myślenia, nie potwierdza moich koncepcji. Odwrotnie niż większość ludzi myśli, że mają silną wiarę, bo słyszą to, co słyszą. Czyli nic nowego nie są w stanie usłyszeć.

Wiara i modlitwa zaczyna się wtedy, kiedy usłyszę coś, czego do tej pory nie słyszałem, czego nie rozumiem. Jeżeli słowo Boże jest ziarnem, a ziarno musi obumrzeć, to prawdziwa modlitwa polega na tym, że trafia do mnie słowo Boga i mnie denerwuje i wkurza, bo to jest inny sposób myślenia.

Dziecku mówi się: masz iść do kościoła. Ale dorosły pyta: dlaczego? Co tam jest takiego ważnego, wartościowego? Dziecku mówi się: Bóg jest wszechmogący. Dorosły pyta: co to znaczy?

Wiara dorosłego nie jest zbudowana na odpowiedziach, tylko na pytaniach. Na poszukiwaniu.

Żeby móc mówić o prawdziwej modlitwie, musimy odejść od modlitwy dziecka, recytacji, pacierza na rzecz medytacji. Szczególnie polecam ewangelię, która jest pierwszym źródłem poszukiwania nowego sposobu myślenia dla chrześcijan. To pierwsza konfrontacja i próba przeobrażenia naszego umysłu. Kiedy nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się tak, jak podpowiada Ewangelia, która mówi, np. żeby przebaczać.

Moje pierwsze lata po nawróceniu, to była ciężka praca z Ewangelią. 15 minut dziennie, najczęściej w kościele na Smoleńsku. Otwierałem Biblię, obok miałem notatnik – bardzo mi pomagało przepisywanie słów z Ewangelii, mapingi – praca. 15 minut i zawsze jakieś postanowienie. Oczywiście w tym pierwszym etapie starałem się z Ewangelii, z nauczania Jezusa wyciągać pomysły na to, jak mam się zachować, co jest bardziej istotne, co mniej.

To jest praca, którą wykonał Samuel. Kiedy został on już ukształtowany, wtedy Bóg uznał, że może do niego mówić. Wyobraźmy sobie, że ktoś spotyka ważną dla siebie osobę, jest to spotkanie niespodziewane, wiec jest nieprzygotowany. Nawet, jeśli ta ważna osoba się odezwała, to i tak ten nieprzygotowany tego nie usłyszy. Dopiero, kiedy wykona pracę zacznie lepiej słyszeć osobę, sytuację, kontekst, jest nadzieja, że w ogóle coś usłyszy.

Kierownictwo duchowe polega na tym, że ksiądz stara się poprowadzić człowieka od życia Bożego. Często spotykałem się z tym, ze ktoś chciał mi oddać swoje życie – nie chciał sam myśleć, wolał, żebym ja podjął za niego decyzje. Są księża, którzy biorą odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. Wtedy ma miejsce manipulacja. Normalne kierownictwo duchowe polega na tym, że człowiek jest zachęcany do pracy z Ewangelią, do rozwoju, do podejmowania kolejnych wyzwań. Kierownictwo duchowe, tak jak medytacja, w dużej mierze trwa tak długo, jak to jest możliwe. Jest taka zasada w życiu duchowym: medytuj tak długo, jak to jest możliwe. Kiedy coś ci przeszkadza, odłóż Biblię i otwórz się. Będziesz kimś takim jak Samuel – osobą, do której Bóg mówi.

W kierownictwie duchowym staram się ludzi podprowadzać przez rozwój do otwartości. Nie chcę za nich myśleć. Wokół mnie jest bardzo dużo ludzi, którzy prowadzą prawdziwe życie duchowe, którzy mają taki kontakt z Bogiem jak Samuel. Nie jestem z nimi w bezpośrednim kontakcie, nie pytają mnie, nie przedstawiają swoich problemów. Mimo że mijają lata, wciąż jesteśmy blisko siebie. To jest dla mnie przejaw obecności Boga. W końcu my wszyscy rozmawiamy z tym samym Bogiem, więc czy jesteśmy blisko, czy daleko, to Bóg prowadzi nas w tę samą stronę.

Aspiracją każdego chrześcijanina powinno być życie duchowe. Nie modlitwa, którą musze, którą powinienem, bo trzeba z niej zrobić rachunek sumienia… Na pewno nie modlitwa dziecka w wieku dorosłym, tylko prawdziwe spotkanie z Bogiem.

Żeby to się stało trzeba nad sobą pracować. Najpierw mamy słowo Boga dostępne w Biblii. To jest pierwsza praca, dzięki której w ogóle możemy się przygotować do spotkania z Bogiem a On może nam zaufać. Potem druga praca – otwieranie się na to, że On inaczej myśli, czyli po modlitwie otwieram się na robienie rzeczy, o których do tej pory nie myślałem, że będę robił. Wielu ludzi nie modli się , nie spotyka się z Bogiem, bo za wszelką cenę musi mieć swoje życie pod kontrolą. Człowiek duchowy nie ma pod kontrolą swojego życia, tak jak ktoś, kto jest w małżeństwie – zawsze są dwa punkty odniesienia, a kiedy są dzieci jeszcze więcej. To nie jest pozbawienie podmiotowości, to jest pozbawienie absolutnej kontroli, której już nie ma i nie będzie.

Nie ma w tym nic złego. Chyba lepiej jest być z kimś niż samemu pod kontrolą? Lepiej przeżyć tę przygodę.

Z perspektywy lat mogę powiedzieć, ze nigdy nie myślałem, ze będę robił te rzeczy, które robiłem. Większość tych rzeczy nie ja wymyśliłem. Tak wyszło na modlitwie. Po tym poznać człowieka, który żyje życiem duchowym, czyli spotyka się z Bogiem, że nie zachowuje się tak jak wszyscy, bo Bóg nie myśli tak jak wszyscy. Bóg jest inny i jak człowiek rozmawia z Bogiem to również zmienia się jego sposób myślenia.

Co jest więc prawdziwą modlitwą? Właśnie ta perspektywa.

Uważam, że zamiast się męczyć, zmuszać, modlić z poczucia obowiązku, lepiej mieć aspiracje do prawdziwego życie duchowego. Widziałem wielu ludzi, którzy odkryli to i zaczęli spotykać się z Bogiem i wielu, którym się nie chciało.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLubię ludzi: Życzliwość
Następny artykułProsty sposób, by skutecznie zarządzać swoim czasem
mm
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek - lider społeczny, duszpasterz akademicki i duszpasterz ludzi biznesu. Znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i poruszających happeningów. Pomysłodawca i Prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które realizuje projekty SZLACHETNĄ PACZKĘ i AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. W mediach znany z oryginalnych pomysłów ewangelizacyjnych, np. postawienia konfesjonału przed Galerią Krakowską, albo posypywania głów przechodniów popiołem na Rondzie Matecznego w Krakowie. Laureat wielu nagród m.in. Nagrodę Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta, Gentlemana Roku 2014 czy Nagrodą im. Władysława Stasiaka.