Godzina dla siebie – dlaczego nie piąta rano?

Piąta rano: godzina, o której zaczynają pracę śmieciarki, a kończy stróż nocny, może być najbardziej wyczekiwaną porą dnia. Choć brzmi to zupełnie nieprawdopodobnie, jest to jak najbardziej możliwe. Wszystko zależy od tego, jak ją wykorzystamy.

0
943
fot. Kasia Olszewska

Na opis idei „godziny dla siebie” trafiłem dzięki blogowi prowadzonemu przez Pata Flynna. Polega ona na takiej organizacji początku dnia, by wygospodarować jedną godzinę, którą poświęcimy tylko dla siebie. Oczywiście może też to być i 45 min. lub 30 min. Istotna jest sama idea. W tym czasie możemy robić cokolwiek, ważne, by sprawiało nam to przyjemność, rozwijało nas lub było tym, co zawsze chcieliśmy robić, ale nigdy nie mieliśmy na to czasu. Wczesne godziny poranne są do tego najlepsze, ponieważ mamy pewność, że nikt nie będzie nam wtedy przeszkadzał. Na ogół wszyscy domownicy jeszcze śpią, nie dostajemy wiadomości mailowych czy telefonów. Aby dobrze wykorzystać taką godzinę, ważne jest też, by wcześniej ją zaplanować i przygotować się do niej.

Moja godzina

Ja zorganizowałem swoją godzinę tak, że po krótkim przygotowaniu śniadania i kawy włączam komputer, muzykę w słuchawkach i zaczynam pisać. Przeznaczam na to około 20-30 min. Potem modlę się. Kiedy kończę czas dla siebie – około godziny 7:00 –  dzieci są już na nogach i możemy zacząć przygotowania do wyjścia z domu. Zaczyna się normalny dzień i typowa dla niego bieganina.

Korzyści

Dzięki takiej organizacji, poranek staje się najprzyjemniejszą częścią dnia. Można wreszcie znaleźć czas na robienie tego, o czym zawsze marzyliśmy, a na co nigdy nie udało nam się go wygospodarować. Wynika to z pewnej prawidłowości. Realizacja naszych pasji i marzeń należy do działań dla nas ważnych, ale nie pilnych. Odkładanie ich na kolejne dni i tygodnie nie wiąże się z negatywnymi konsekwencjami – może poza ewentualnym rozczarowaniem. Inaczej jest z zadaniami, które są ważne i pilne. Pojawiają się one w naszym harmonogramie dnia codziennie i proszą o natychmiastową realizację. Dlatego też nasze postanowienia dotyczące nauki języka obcego, pisania książki czy nauki gry na gitarze, choć powodują u nas przyśpieszone bicie serca, nie są w stanie przebić się w natłoku bieżących obowiązków.

Kolejną korzyścią z rozpoczęcia dnia godziną dla siebie jest diametralnie inny nastrój, jaki nam towarzyszy. Pierwsze zadania, których się podejmujemy, są realizacją naszych pasji. W ten sposób naturalnie nastawiamy się pozytywnie do świata i do tego, co może się nam przydarzyć w ciągu dnia. Sama świadomość, że wreszcie robimy to na czym nam najbardziej zależy, daje niesamowitą siłę ale i dystans do problemów i kłopotów. A kiedy zdarzy się dzień, który będzie pasmem samych niepowodzeń, to myśl, o tym, że rano znów będziemy mogli wstać i zrobić coś fascynującego, dodaje otuchy.

Warto więc wstać godzinę wcześniej i zacząć dzień od tego co najważniejsze. Wtedy reszta dnia na pewno dobrze się ułoży!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ