Minimalizm. 4 lekcje

Minimalizm kojarzy Ci się z obsesyjnym liczeniem i wyrzucaniem rzeczy, aż w szafie zostanie 37 ubrań, a na półce 3 przedmioty, które „wywołują radość”? Przekonaj się, że może być też stylem życia: pomagać pokonać pokusę kupienia kolejnej rzeczy i przypominać o tym, aby planując cele wybierać to, co naprawdę ważne. Poniżej prezentuję 4 minimalistyczne „lekcje”, które pomagają inaczej spojrzeć na planowanie – nie tylko wydatków i kalendarza.

0
1251

Nie jestem minimalistką, ale… spotkałam się ostatnio z takim stwierdzeniem i rozbawiło mnie trochę. Może dlatego, że „ale” w powyższym zwrocie zwykle wypowiadane jest po jakiejś wątpliwej reputacji etykietce. Tymczasem w świecie wokół nas na porządku dziennym jest wymienianie na nowe rzeczy, które wciąż działają i tworzenie coraz to nowych potrzeb. To świat, który często bez zastanowienia promuje hasło „sky is the limit”.

#1 Rzeczy zajmują czas

Tak po prostu. Dlatego lepiej mieć ich mniej niż więcej. I nie chodzi tylko o układanie i odkurzanie. Jeśli kiedykolwiek szukałeś ważnych dokumentów jednocześnie będąc spóźnionym,  prawdopodobnie czułeś, że szuflady pełne są wszystkiego, ale nie tego, co potrzebne. Szafa bez rzeczy-których-i-tak-nie-nosisz jest natomiast prostsza i szybsza w obsłudze. I w mniejszym stopniu generuje uczucie „nie mam się w co ubrać”.

Zaplanowany na jeden dzień remanent całego mieszkania raczej nie zadziała. Możesz natomiast wybrać jedną szafkę, z którą rozprawisz się w ciągu najbliższych godzin. Pamiętaj o tym, że wiele rzeczy może mieć drugie życie. Na przykład, jako posiadaczka dużej ilości sióstr i kuzynek jesienią zaproponowałam rodzinny „swap ubraniowy”. To szansa na znalezienie nowego właściciela dla swoich rzeczy, darmowe ubrania i wspólne wygłupy. Zresztą, blogi minimalistów (np. Becoming Minimalist, No Sidebar)  zawierają co najmniej milion porad na temat tego, jak pozbywać się i organizować rzeczy.

Regularne pozbywanie się tego, co niepotrzebne, może też pozwolić inaczej spojrzeć na kupowanie nowych rzeczy. Łatwiej zadać sobie pytanie, czy naprawdę tego potrzebuję, jeśli wiem, że niepotrzebne rzeczy sprawiają kłopot – bo albo zajmują miejsce albo trzeba wymyślić sposób na pozbycie się ich. Jeśli dodatkowo chcę wydawać pieniądze tylko na to, co będzie przydatne przez długi czas i wiem, że wyprodukowanie jednej bawełnianej koszulki kosztuje około 2500 litrów wody, to mam dużą szansę na zmianę podejścia do kupowania rzeczy. Również tych z 80% wyprzedaży.

#2 Nie musisz być wiecznie „zajęty”, żeby być w porządku

Podobno „Busy” has become a new „Fine”.  W polskiej wersji: „Co u Ciebie? W porządku” zostało zastąpione przez „Co u Ciebie? Intensywnie”. Ta odpowiedź i rzeczywistość „bycia zajętym” w gruncie rzeczy sprawiają, że czujemy się dobrze: jesteśmy zajęci, więc jesteśmy ważni. Tylko że dopiero nie mając dnia zaplanowanego od świtu do zmierzchu jest szansa na to, żeby być osobą, na którą można liczyć. I żeby umieć być tu i teraz.  Obie te rzeczy są dla mnie ważne.  Umiejętność mówienia „nie” zobowiązaniom czy inicjatywom, które nie są najważniejsze w chwili, w której tygodniowy rozkład wydaje się (jeszcze nie) pełen po brzegi to też sztuka.  Podobnie jak to, aby wiedzieć, co jest najważniejsze i umieć wybierać według tego klucza.

#3 Wiedzieć „dlaczego”. O trudnej sztuce wyboru.

Kolejnym minimalistycznym pomysłem jest to, aby nazywać najważniejsze obszary i cele w swoim życiu i wiedzieć, dlaczego są one ważne. I aby to owe „dlaczego” wyznaczały kierunki zaangażowania i to, na co poświęcamy czas.

Zmiany i planowane cele zwykle wymagają zasobów: czasu, wysiłku, samokontroli, czasem pieniędzy. Czas i wysiłek są zawsze zasobami ograniczonymi. Niektóre badania psychologiczne wskazują, że również zasoby samokontroli mogą ulegać pewnego rodzaju wyczerpaniu – wykonywanie działań angażujących samokontrolę prowadzi często do mniejszych możliwości wykorzystania samokontroli niedługo potem. Choć mechanizm zjawiska budzi wiele teoretycznych kontrowersji, można uznać to za mniej lub bardziej metaforyczny obraz działania samokontroli. Jednym z czynników chroniących przed takim wyczerpaniem jest silna motywacja do osiągnięcia jakiegoś celu. Na przykład, uczestnicy badania, w którym musieli wykonywać zadania wymagające samokontroli w znacznie mniejszym stopniu wykazywali jej „wyczerpanie”, kiedy byli przekonani, że ich wysiłek pomoże innym ludziom (gdy powiedziano im, że udział w zadaniu może pomóc znaleźć lek na chorobę Alzheimera) lub przyniesie określone korzyści im samym (zapłata). Podobnie, własna, wewnętrzna motywacja do określonego zachowania, w porównaniu np. z chęcią zadowolenia kogoś, w znacznie mniejszym stopniu wiąże się z „wyczerpaniem samokontroli”.

Kierowanie się owymi „dlaczego” to nie tylko nazywanie czy tworzenie motywacji, ale właśnie umiejętność wyboru celów ze względu na to, co osobiście ważne.

Wybór pozwala zachować kontakt z rzeczywistością. Niebo jest limitem, ale nie jedynym.

#4 Minimalistycznie, czyli pięknie

To wystarczający argument, żeby rozważyć minimalizm jako inspirację. Nie mam oczywiście na myśli  wyrzucania posiadanych rzeczy po to, żeby kupić prostą, minimalistyczną kolekcję (2500 litrów wody, pamiętasz?), ale pewną klasę wynikającą z umiaru. Pokoje, w których chce się być to zwykle takie, w których nie ma za dużo: przedmiotów, mebli, dźwięków. A kobiety, które są piękne w jakiś spontaniczny, niezależny od „looków” i „outfitów” sposób, zawsze budziły mój podziw.

Być może wszechobecność dużej ilości bodźców i informacji sprawia, że to, co prostsze, wydaje się ładniejsze.

„Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie” (Z. Herbert, „Potęga smaku”)

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o samokontroli:

Muraven, M. (2008). Autonomous Self-Control is Less Depleting. Author manuscript
Muraven, M., Slessareva, E. (2003). Personality and Social Psychology Bulletin, 29 (7), 894-906
Weir, K. (2012). What You Need to Know about Willpower: The Psychological Science of Self-Control.  Report of American Psychological Association.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDekalog – czy go rozumiemy?
Następny artykułDlaczego tęsknię za brytyjskimi drogami?
mm
Z wykształcenia psycholog. Lubi poszukiwanie rzetelnej wiedzy i drugich spojrzeń na pierwsze wrażenia. Miłośniczka C. S. Lewisa, jazdy na nartach i późnego, dogasającego lata. Podobnie jak Ania Shirley cieszy się, że żyje w świecie, w którym są październiki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ