Siła naszych marzeń – jaki pozwolić marzeniom się spełniać?

Zawsze byłam marzycielką. Od kiedy pamiętam, potrafiłam godzinami snuć sny na jawie dotyczące mojego życia i świata wokół mnie. Czekając na spóźniający się autobus, zdążyłam w myślach przemienić ruderę stojącą obok przystanku w piękne przedszkole, zorganizować sale i rozkład zajęć. Z przyjaciółką dziecięcych lat marzyłyśmy o założeniu czasopisma, wymyślałyśmy rubryki i artykuły. Tych marzeń było wiele… Aż wreszcie odkryłam, że prawdziwą wartość mają tylko zrealizowane marzenia

0
555

Marzenia do zrealizowania

Nauczyłam się rezygnować z części pragnień, bo zauważyłam, że wiele z nich wzajemnie się wyklucza. I choć mnóstwo spraw angażuje moje serce, to dopóki nie zdecyduję, co jest dla mnie naprawdę ważne, nie wykonam żadnego ruchu. I choć nie zawsze od razu w wiem, którą drogę wybrać, wystarczy, jeśli wiem, którą drogą na pewno nie pójdę – to zawęża możliwości i droga do celu w końcu się znajduje. Tak było np. z moimi studiami magisterskimi. Kiedy kończyłam kolegium językowe licencjatem, jedyną opcją zdobycia tytułu magistra były studia wieczorowe lub zaoczne. Czułam, że żadna z tych opcji mi nie odpowiada, a jednocześnie zależało mi na ukończeniu studiów. Napisałam do kilku uczelni z prośbą o możliwość kontynuowania studiów w trybie dziennym, jednak żadna się nie zgodziła. Ostatecznie wyjechałam do Krakowa na podyplomową europeistykę – miałam tu możliwość uczęszczania na kursy również w języku niemieckim i angielskim. Rok później Uniwersytet Jagielloński  ogłosił nabór na czwarty rok germanistyki dla osób po kolegiach, z którego skorzystałam – udało się więc to, co zamierzałam, a przy okazji zdobyłam dodatkowe wykształcenie kulturoznawcy i dziś bardzo sobie cenię to poszerzenie horyzontów.

Marzenia do zapisania

Od lat nastu prowadzę pamiętnik, choć teraz zapiszę coś może kilka razy w roku, od kiedy są dzieci, czasu jest niewiele. Obecny zeszyt obejmuje już kilkanaście lat… Fajnie go czasem przejrzeć – rok po studiach i po zakończeniu pierwszej pracy na etat, na jego pierwszych stronach zapisałam, jak chciałabym, by wyglądało moje życie za pięć lat: prowadzić własną firmę, mieć dom pod miastem, piękny półdziki ogród, dziecko, psa. Łączyć macierzyństwo z pracą – zawsze zależało mi na tym, by być aktywną mamą, by móc pracować z domu opiekując się dziećmi. Kiedy przeczytałam te marzenia po pięciu latach, zdziwiłam się – wszystkie zrealizowałam! Warto więc nazywać swoje marzenia, zapisać je, konkretyzować – określone łatwiej staną się rzeczywistością.

Marzenia do podziału

Odkryłam też jeszcze jedno: warto dzielić swoje marzenia z innymi. Siła połączonych marzeń jest wielka! Czuję to co roku przy okazji Szlachetnej Paczki – widzę wtedy, jak łatwo jest pomóc, gdy wiele osób łączy to samo pragnienie. Jak wiele dobrego można uczynić, czyniąc tak niewiele, ale razem: przecież ocean składa się z wielu kropel wody. W tym roku, kiedy  w ostatniej chwili pojawiła się w naszym rejonie rodzina, która straciła wszystko w pożarze, byłam akurat chora i nie mogłam nawet wyjść z domu… Jednak szkoda było nie pomóc, a nikt się nie zgłaszał, finałowy weekend był już za kilka dni. Po rozeznaniu potrzeb rodziny i upewniając się, że mogę liczyć na pomoc bliskich, stwierdziłam, że jesteśmy w stanie zapewnić całą potrzebną pomoc nie wychodząc z domu. Wysłałam kilkanaście maili do znajomych, włączyło się kilka rodzin. Wszystko się udało: zaspokoiliśmy potrzeby wymienione w ankiecie, a nawet zebraliśmy dodatkowe fundusze na remont domu. Czasem tak niewiele potrzeba – wystarczy się zdecydować i zrobić pierwszy krok, wykrzesać z siebie tę iskrę, która zapali ogień. I dzielić się radością, że razem wszystko jest możliwe!

Marzenia do spełnienia

Przy różnych okazjach zwykło się życzyć spełnienia marzeń. Ja składając życzenia raczej zachęcam moich bliskich, by w każdym roku wybrali choć jedno ze swoich marzeń i je zrealizowali. Bo marzenia rzadko spełniają się same. Za to bardzo często spełniają się, jeśli my im na to pozwolimy – wykonamy krok we właściwym kierunku, a potem drugi i trzeci… Inni mogą nas wspierać, ale nikt nie zrealizuje ich za nas.

Dlatego w tym raczkującym dopiero roku życzę Wam pięknych marzeń i odwagi w ich urzeczywistnianiu! Życzę Wam otwartości na sposób, w jaki mogą się ziścić. Oraz, by Wasze marzenia były zawsze ukierunkowane na miłość, tą prawdziwą: wymagającą i przynoszącą dobre owoce!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ