Szukasz sposobu na pokusy w Wielkim Poście? Podpisz kontrakt z samym sobą!

0
511

 

Prosta metoda na trudne wyzwania

Metoda ta jest zaskakująco prosta, ale właśnie w tym tkwi jej  skuteczność. Polega ona na tym, że w momencie, kiedy podejmujemy postanowienie, określamy też warunki na jakich uznamy, że zadanie zostało zrealizowane. Nasz umysł ma niesamowitą zdolność racjonalizacji tego, co wykonuje lub chciałby wykonać. Jesteśmy w stanie wymyślić uzasadnienie dla każdego naszego postępowania. Zazwyczaj, po podjęciu postanowienia, rzucamy się w wir pracy. Trwa to kilka lub kilkanaście dni. Potem pojawiają się zwątpienia, trudności, zaczynają się odzywać stare przyzwyczajenia. Wchodzimy więc dyskusję z samym sobą i powoli dryfujemy w kierunku porzucenia naszego postanowienia – bardzo łatwo jest utracić przyjęty na początku kierunek. Można tego uniknąć jeżeli w momencie, kiedy planujemy swoje postanowienia na Wielki Post, jasno i wyraźnie sformułujemy warunki pracy. Im bardziej są jednoznaczne tym trudniej będzie nam szukać wymówek. Forma pisemna takiej umowy z samym sobą nie jest b konieczna, ale ułatwia odtworzenie naszych myśli. Tym bardziej, że czterdzieści dni to długi okres i przy kilku warunkach łatwo o pomyłkę.

W Wielkim Poście bądź Odyseuszem

Idea tej metody wywodzi się z mitu o Odyseuszu. Chyba każdy z nas słyszał o przygodzie tego bohatera z syrenami. Znane były one ze swego uwodzicielskiego śpiewu, który śmiałków doprowadzał do śmierci. Odyseusz przed wyruszeniem w niebezpieczną wyprawę nakazał się przywiązać do masztu. Pozostałym członkom załogi szczelnie zatkano uszy. Kiedy dotarli do zagrożenia Odyseusz oczywiście uległ czarowi syren, jednak, pomimo starań i walki z więzami nie był w stanie zmienić warunków postanowienia. Kierował nawet groźby pod adresem towarzyszy podróży, lecz ci nic nie słyszeli, o co zadbał wcześniej sam Odyseusz.

Warunki umowy

W naszym kontrakcie powinny znaleźć się takie zapisy, które podobnie jak w umowach handlowych gwarantują stronom zabezpieczenie ich interesów. Po pierwsze określamy cel, do którego zmierzamy. Tutaj warto wesprzeć się innymi technikami, które pomagają w ich określaniu, jak na przykład SMART. Zgodnie z nią cel powinien być konkretny, mierzalny, możliwy do wykonania w określonym czasie oraz realny.

W drugim kroku opisujemy warunki realizacji kontraktu. Możemy to zrobić według jednego ze schematów lub obu jednocześnie: działanie — nagroda lub działanie — kara. W pierwszej wersji umawiamy się, że po wykonaniu warunków umowy fundujemy sobie nagrodę. W drugiej, postanawiamy, jakie będą negatywne konsekwencje jeżeli złamiemy postanowienie. Kluczowe jest, by weryfikację tego punktu powierzyć komuś z zewnątrz lub czemuś, jeżeli specyfika naszego wyzwania na to pozwala. Chodzi o to, by pojawił się zewnętrzny obiektywny weryfikator, wobec którego będziemy czuli się zobowiązani do dotrzymania słowa. Najprostsze przykłady takich warunków to kara finansowa na cel charytatywny przy zaniechaniu lub pozwolenie sobie na określoną przyjemność, kiedy wykonamy zamierzone działanie. Innym weryfikatorem jest złożenie publicznej deklaracji. W takiej sytuacji poddanie się będzie miało dla nas przykre konsekwencje w postaci negatywnej opinii, konieczności tłumaczenia się, czy podważenia zaufania do nas.

Warunki dodatkowe

Przy bardziej skomplikowanych wyzwaniach warto jeszcze pomyśleć nad tym co nas motywuje i nad naszymi słabymi punktami.

Pierwsze pomoże nam w utrzymaniu odpowiedniego nastawienia przez cały okres próby. Oczywiście takie funkcje mogą też pełnić wcześniej wspomniane kary i nagrody, ale warto też pamiętać o głębszym sensie tego co robimy. Ja w trudnych chwilach wyobrażam sobie to kim będę lub co będę potrafił jak już dotrwam do końca. Próbuję poczuć tą dumę z siebie samego i chwile, kiedy będę mógł innym powiedzieć: „TAK zrobiłem to! Mam w sobie tą siłę i wiarę.” Taka wizualizacja potrafi czasem wykrzesać z nas siły, których byśmy się nie spodziewali.

Jeżeli podejmujemy się wyzwania z prawdziwego zdarzenia, to nie ma wątpliwości, że będzie trudno. Warto więc wcześniej przeanalizować, z jaką słabością przyjdzie nam się zmierzyć i na czym wcześniej polegliśmy. W Wielkim Poście nie chodzi o to, żeby było ciężko i żebyśmy się utyrali na kolejne jedenaście miesięcy, ale o zmianę. Jeżeli mamy więc na przykład nawyk, który chcemy zmienić, to nie wystarczy nam tylko dobre postanowienie poprawy. Trzeba dojść do istoty problemu. Poszukać co jest wskazówką, która uruchamia pętlę nawyku, a co wyczekiwaną nagrodą. Kiedy to ustalimy, to będziemy mogli pomyśleć nad nowym działaniem, które pomoże nam zastąpić to niechciane.

Stosując skutecznie tą metodę, oprócz pożądanych zmian, możemy mieć jeszcze jedną uboczną korzyść. Będziemy mogli się przyznać sami przed sobą, że jesteśmy osobami, którym warto zaufać. Będziemy mogli uwierzyć samym sobie.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ