Zmysł i zamysł

0
757

Jak powinniśmy sobie wyobrażać Boga? Jak w ogóle myśleć o Bogu?

Z mojej perspektywy Bóg jest pewnego rodzaju przeczuciem, zwróceniem się w kierunku nieskończoności.  Ja w tym przeczuciu często doświadczam dialogu. Dla mnie to relacja. A obiektywność tego dialogu widzę w tym, że jak się dogadam i coś z tym robię, to owoce są nieproporcjonalne do tego, kim jestem. Na co dzień to przeczucie jest dla mnie w  przestrzeni niewerbalnej, duchowej.

Często przebywam w tej przestrzeni niewerbalnej. Nie zawsze mam ochotę, żeby to, co tam jest, nazywać, ubierać w słowa, ale dziś postanowiłem przynajmniej spróbować opowiedzieć o tym Bogu, którego przeczuwam. O Bogu, którego uczyłem się z Ewangelii. O Bogu, który kryje się za tym wszystkim o czym czytamy w Biblii. Jakoś próbowałem sobie Go wyobrazić i zdefiniować.

Generalnie możemy czerpać wiedzę o Bogu z dwóch źródeł: z tego, jak świat stworzył i z objawienia. Te dwie przestrzenie badawcze, zanim się spotkamy w Nim, muszą ze sobą  być spójne, bo ten sam Bóg stwarza świat i ten sam Bóg objawia, czyli mówi o tym, czego nie da się wywnioskować z poznawania  świata. Nie da się tego zredukować do naszej wiedzy o tym świece, w którym jesteśmy.

I z takiej perspektywy wyobraziłbym sobie Boga.

Wyobraźmy sobie chmury,  w których jest coś takiego czerwonego, jakby chmura chmur, która ma takie podwójne imię. Po pierwsze zamysł. W Bogu widzimy rozum i wolną wolę. Specjalnie mówię, że zamysł, bo oznacza to, że ma to przemyślane, że ma jakąś wizję, ma jakiś plan, że jest jakby przemyśleniem. Ale drugi wymiar to zmysł. Zmysł. Zmysł tak trochę, jak zmysły, czyli odczuwanie i zmysł tak, jak spryt, bo nasz Bóg w Biblii nie tylko ma rozum i wolną wolę, ale pasjonuje się relacjami. Relacje to jego domena. Powiedziałbym: lubi relacje. Słowo lubi jest tu odpowiednie, bo nie mogę powiedzieć, że musi zawierać relacje, musi tworzyć relacje, tylko że lubi je, czyli tworzy je tylko wtedy, kiedy to ma sens.

Wyobraźmy sobie więc ten zmysł i zamysł, ten prapoczątek, który jest absolutnie relacjogenny. Myśli i tworzy, i buduje relacje. Jak tworzy świat? Tak, aby były w nim możliwe relacje. Innymi słowy my żyjemy w tym świecie, który widzimy, ale istnieje wiele równoległych światów.

Niektóre z perspektywy wiedzy naukowej już poznajemy. Inne przeczuwamy. Nie ma to wielkiego znaczenia, w ilu wymiarach istnieje ten świat. Ważne, że w każdym z tych wymiarów możliwe są relacje. Że to, co jest wyrażone, Trójca Święta, trzy osoby, które budują relacje, że ten Bóg, który jest relacjogenny pasjonuje się nimi i stwarza możliwości, aby te relacje zaistniały. Dllatego pojawia się człowiek.

Człowiek ma możliwość tworzenia relacji, ale nie jest do nich zmuszony. Jesteśmy częścią procesu ewolucji i jeżeli nasze życie zbudujemy tylko i wyłącznie na instynktach, na tym wszystkim, co w nas jest wynikiem ewolucji, to z tej możliwości nie skorzystamy.

To nie jest tak, że człowiek, jak urodzi się, jest człowiekiem. Człowiek musi się stać człowiekiem budując relacje. Jeżeli rodzi się jako człowiek i nic nie robi z relacjami wciąż jest procesem ewolucji, czyli jest trochę inteligentniejszym zwierzęciem. Człowiek ma potencjał, ale nie przymus. Nikt nikogo nie uratuje od tego, że ktoś chce zmarnować swoje życie i nie budować relacji.

Jeżeli Bóg jest relacjogenny, czyli stwarza tak jakby praczłowieka, tak byśmy to nazwali, tę możliwość dla człowieka, aby wyrósł ponad ewolucję i budował relacje, to jest pierwszy wymiar. A drugi, ponieważ lubi relacje, to usiłuje z człowiekiem taką zbudować. Nie musimy się w Kościele ograniczać, że tylko z człowiekiem – to się wyraża w takim święcie, które mamy, Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Ale relacja z człowiekiem nie jest przesądzona, bo każda relacja to jest zaangażowanie dwóch stron i zanim nastąpi budowanie relacji dwie strony muszą powiedzieć: „Tak. Chcę”, a potem i tak dalej nie wiadomo, czy chcę i mogę pójdzie w parze, czy ta relacja się uda.

Tęcza z Starego Testamentu to ten prapoczątek, ten zmysł i zamysł, ta czerwona chmura, tak jak sobie to wyobrażam, która dla mnie jest absolutnie czymś relacyjnym, nigdy nie postrzegam tego, jako energię, ani coś odległego, chociaż wydaje mi się, że to jest trochę daleko. Dla mnie to jest punkt odniesienia budowania relacji, próbuje nawiązać kontakt z człowiekiem. Potop jest ingerencją w to, co człowieka otacza, w ten ewolucyjny wszechświat, aby bardziej go zmobilizować, żeby wyłonił głowę nad ten świat stworzony, tak jak Noe w tej arce, powiedział: „Nie jestem tylko częścią procesu ewolucji. Jestem człowiekiem. Jestem zdolnym do budowania relacji. Chcę budować relacje.”.

Taki obraz buduje mi się w głowie po przeczytaniu Biblii, Ewangelii, po długim zamyśleniu się, jaki się wyłania Bóg. To nie jest jakiś skomplikowany obraz: myślenie, wolna wola, decyzje i zmysł relacyjny. My chrześcijanie, których Bóg jest Trójcą, relacją, którzy mamy najważniejsze przykazanie miłości wzajemnej, czyli relacji, my chrześcijanie pasjonujemy się relacjami, żyjemy relacjami. Nasza modlitwa to nie klepanie modlitw, tylko budowanie relacji. To otwartość na Boga, który jest inny i mówi wyciągając rękę: Dogadajmy się, ale nigdy nie przesądzi tego, czy się dogadamy.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPowołanie
Następny artykułMozaika
mm
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek - lider społeczny, duszpasterz akademicki i duszpasterz ludzi biznesu. Znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i poruszających happeningów. Pomysłodawca i Prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które realizuje projekty SZLACHETNĄ PACZKĘ i AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. W mediach znany z oryginalnych pomysłów ewangelizacyjnych, np. postawienia konfesjonału przed Galerią Krakowską, albo posypywania głów przechodniów popiołem na Rondzie Matecznego w Krakowie. Laureat wielu nagród m.in. Nagrodę Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta, Gentlemana Roku 2014 czy Nagrodą im. Władysława Stasiaka.