5 warunków dobrej modlitwy

Św. Jakub mówi: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie”. W związku z tym warto sobie zadać pytanie: jak powinna wyglądać dobra modlitwa?

0
9727

Pytanie o dobrą modlitwę nie jest pytaniem o metodę. Istnieje wiele metod modlitwy, które możesz wypróbować według własnego uznania i osobistych preferencji. Natomiast niezależnie którą wybierzesz, warto byś pamiętał o 5 warunkach, które powinna spełniać każda modlitwa,  jeśli ma przemieniać Twoje życie i pogłębiać Twoją relację z Bogiem.

1. Nie skupiaj się na sobie

Czy Ci się to podoba czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia, co czujesz na modlitwie. Jeśli chcesz wejść w życie modlitewne na poważnie, musisz zrozumieć przede wszystkim jedno: o jakości modlitwy nie decydują uczucia.

Modlitwa może Ci iść jak burza i możesz odczuwać bliskość Boga, może iść jak po grudzie i wymagać od Ciebie wiele wysiłku, w końcu może się w ogóle nie układać i pozostawiać Cię z poczuciem wewnętrznej pustki i bezsensu. Podstawowe pytanie polega na tym, co z tymi uczuciami zrobisz.

Możesz się uzależnić od tego, że na modlitwie jest Ci dobrze, ale wtedy będziesz próbował nią manipulować tak, by za każdym razem odczuwać takie emocje i jak ognia będziesz unikał sytuacji, gdy modlitwa się nie układa. Jeśli tak zrobisz, prędzej czy później zarzucisz modlitwę, bo nie da się relacji z drugą osobą ułożyć tak, by było zawsze miło, łatwo i przyjemnie. Oczywiście możesz próbować to zrobić, ale wtedy obydwoje musielibyście udawać by zachować pozory i nie zburzyć kruchego błogostanu. Tymczasem kłopot polega na tym, że Bóg nie jest zainteresowany udawaniem i w takiej sytuacji po prostu zrezygnuje z tej relacji, a Ty pozostaniesz w stanie samozadowolenia nieświadom nawet, że nie spotykasz się już z nikim tylko przeglądasz się w lustrze stworzonej przez siebie psychicznej projekcji.

 Ale możesz też swoją uwagę z samego siebie i swoich uczuć przekierować na osobę, z którą się spotykasz. Wtedy może nie będzie miło, łatwo i przyjemnie, ale przynajmniej będziesz miał okazję nawiązać prawdziwą relację.

2. Szczerość

O ile na modlitwie nie należy się skupiać na swoich uczuciach, o tyle nie wolno udawać, że ich nie mamy. Jeśli bowiem jest ona rozmową, to by była autentyczna, potrzebna jest szczerość.

Dlatego też, jeśli nie chce Ci się modlić to zamiast robić to na siłę – lub zamiast zarzucać modlitwę – po prostu powiedz Bogu, o tym, że akurat nie masz sił, chęci ani ochoty by się z Nim spotkać. Już to samo w sobie jest modlitwą.

I podobnie, jeśli masz jakieś zastrzeżenia lub pretensje do Boga, to też Mu o tym powiedz. Więcej nawet, jeśli jesteś na Niego wściekły nie udawaj, że wszystko jest w porządku tylko się z Nim kłóć. Nie musisz od razu urządzać Mu karczemnej awantury, ale możesz w prostych żołnierskich słowach wyłuszczyć, co Ci nie pasuje.

To nie prawda, że na modlitwie należy być cichym i pokornym i grzecznie kiwać na wszystko głową, bo przecież rzucenie Bogu w twarz, że coś Ci się nie podoba jest prawie, że bluźnierstwem, a na pewno grzechem. Tyle, że wszelkie udawanie nie ma tu sensu, bo Bóg i tak wyczuje, że coś nie gra, a Ty próbując być pobożny i nie okazywać niezadowolenia czy złości tak de facto tylko Mu ubliżysz, bo w ten sposób traktujesz Go jak naiwnego półgłówka, który niczego nie jest się w stanie domyślić.

3. Pokora

By modlitwa była prawdziwa, musisz być gotowy nie tylko na to, że sam będziesz mówić, ale też na to, że możesz coś usłyszeć. A to, co usłyszysz, wcale nie musi Ci się spodobać.

Przyzwyczailiśmy się do obrazu Boga jako Bozi, która jest miła, czuła, uśmiechnięta, głaszcze nas po  główce i jest zawsze gotowa na spotkanie. Większości z nas nie przyszło nawet do głowy, że może być inaczej.

Tymczasem, jeśli chcesz się modlić to musisz uszanować odmienność Boga i to, że nie jest On znajomym z Facebooka, który jak coś powiesz to kliknie „Lubię to”. Może się okazać, że zamiast tego da „komentarz”, który pójdzie Ci w pięty i w którym bez pardonu wyłuszczy Ci co o Tobie sądzi i bynajmniej nie będzie to opinia pochlebna.  Może być też tak, że Cię zignoruje, przestanie się odzywać, albo nawet usunie z grona znajomych.

Do modlitwy nie wystarczy to, że chcesz się z Bogiem spotkać. On też musi tego chcieć. I wcale nie jest pewne, że tak będzie, bo wierz bądź nie, ale Bóg też może nie chcieć z Tobą rozmawiać.

Jeśli się okaże, że nie jest On zainteresowany nawiązaniem relacji, warto się zastanowić dlaczego to ma miejsce. I nie należy od razu chwytać się  łatwych rozwiązań w stylu,  że pewnie to  z powodu, iż zgrzeszyłeś lub, że wystawia Cię na próbę. Może jest po prostu tak, że nie chce z tobą gadać, bo jesteś nudziarzem, który nie ma nic ciekawego do powiedzenia. A może nie chce rozmawiać, bo widzi, że nie chcesz słuchać. A może nie chce podejmować rozmowy, bo gdy poprzednio próbował Ci coś przekazać to i tak przepuściłeś to przez swój system pojęciowy, bo przecież jesteś przekonany, że wiesz  wszystko najlepiej.

Powodów może być mnóstwo, ale musisz być przygotowany, że stając na modlitwie prędzej czy później spotkasz się z milczeniem Boga.

4. Słuchanie

Jeśli modlitwa jest rozmową, to zakłada, że będziesz też słuchał. Nie musisz mówić aż uda Ci się naświetlić ze wszystkich stron to co Ci leży na sercu. I to nie dlatego, że Bóg to i tak wie, tylko dlatego, że może warto posłuchać, co On ma Ci do powiedzenia.

Z tego też powodu, czasami najlepszą modlitwą jest po prostu cisza, w której siedzisz i nic nie mówisz, tylko najzwyczajniej w świecie milczysz. A to dlatego, że byś mógł kogoś usłyszeć konieczne jest abyś na chwilę przerwał swój monolog i dał mu dojść do słowa.

Dlatego też, warto czasem – zwłaszcza gdy modlisz się w jakiejś intencji – najzwyczajniej w świecie spytać Boga wprost: „A Ty co tym sądzisz. Jak to widzisz?”. Może nie dostaniesz odpowiedzi od razu, ale przynajmniej przestaniesz gadać, bo twój mózg po zadaniu pytania będzie oczekiwał na odpowiedź. Owszem, nie ma gwarancji, że usłyszysz wtedy Boga, ale są na to  o wiele większe szanse, niż gdy Ci się usta nie zamykają.

5. Powiązanie z życiem

Modlitwa nie połączona z życiem jest jak muszla klozetowa nie połączona z kanalizacją. Na dłuższą metę nie da się z niej korzystać.

Martwisz się, że na modlitwie wiecznie coś Cię rozprasza? A jak ma być inaczej skoro zmuszasz swój umysł do funkcjonowania w sposób, który jest dla niego nienaturalny?  Twój mózg nie jest w stanie funkcjonować na dłuższą metę w oderwaniu od treści twego życia, zawsze do nich wróci. I rozproszenia są tym właśnie: rozpaczliwą próbą podejmowaną przez umysł w celu powrotu do tego co dla niego naturalne. Są one sygnałem alarmowym,  że źle się modlisz, że wprowadziłeś rozróżnienie między modlitwę i życie.

Dlatego warto uważnie obserwować swoje rozproszenia i po prostu włączać je do modlitwy. Wszak, gdy się z kimś spotykamy to mówimy mu między innymi co u nas słychać, a rozproszenia to właśnie to co dla nas w tym momencie najbardziej istotne i co winno stanowić treść naszej modlitwy. W momencie gdy wprowadzisz je do swojej rozmowy z Bogiem same znikną.

Przede wszystkim jednak, gdy  mowa o powiązaniu modlitwy z życiem i uczynieniu życia treścią modlitwy warto pamiętać o tym, że modlitwa ma wyrastać z życia i ma mu nadawać nową jakość.

Wartości modlitwy nie mierzy się poziomem uduchowienia, tym czy się latasz w powietrzu i mówisz językami, tylko tym jak zmienia się Twoje życie. Tym czy dzięki modlitwie stajesz się lepszym małżonkiem, rodzicem, dzieckiem, przyjacielem, sąsiadem, pracownikiem. Tym czy inni mogą na Ciebie liczyć w swoich upadkach i słabościach czy też mogą w nich liczyć tylko na Twoje pobożne oburzenie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ