Cała prawda o kolędzie – co dalej z wizytą duszpasterską?

Jak co roku, styczeń to czas wizyty duszpasterskiej, tak zwanej "kolędy". Wielu zastanawia się, po co właściwie jest kolęda, może lepiej gdyby jej nie było. Czy kolęda w dalszym ciągu ma sens, co widać na horyzoncie, do czego to wszystko zmierza? Postaram się pokazać różne punkty widzenia, nie przesądzając rozwiązania.

0
672

Jakie są argumenty przemawiające za tym, żeby utrzymać kolędę? Zdarzało się, że kiedy przychodziłem do ludzi dość późno, około godziny 22, pytałem: „Nie za późno?”, oni odpowiadali: „Nie, to jest raz w roku, to jest ważne”. Kolęda jest zatem odbierana jak ważne spotkanie, które raz w roku należy odbyć. Drugi argument, z którym się spotykam, to chęć podtrzymania tradycji i wspólnej modlitwy. I wreszcie trzeci, niewątpliwie ważny, obejmujący względy formalne. Kolęda pozwala dowiedzieć się, kto jest praktykującym katolikiem, księża ze względów organizacyjnych rozeznają sytuację przy okazji kolędy.

Parafianie

Istotne jest to, jak ludzie odbierają kolędę. Po pierwsze widzę, że kolęda to czas. Teraz, kiedy ludzie dużo pracują, dogranie tego, by być w domu podczas kolędy jest dla nich wysiłkiem. Po drugie, nie wiadomo kto przyjdzie po kolędzie. Z jednej strony ludzie wiedzą, co będzie podczas kolędy, z drugiej jednak boją się, że może być ona porażką, bo przyjdzie ksiądz, który zachowa się w sposób zaskakujący i inny niż do tej pory. Trzecia rzecz, o której chciałbym wspomnieć, to anonimowość. Dla mnie, jako księdza prostsza jest ta kolęda, kiedy ludzie wiedzą kim jestem, kojarzą mnie. Kiedy ja nie znam tych ludzi i oni mnie nie znają, zostaje jedynie strona formalna, kilka zdań, która możemy wymienić. I wreszcie sądzę, że wielu ludzi zadaje sobie pytanie: „Jaki to jeszcze ma sens?” Po kolędzie zastanawiają się, czy coś dobrego z niej wyniknęło.  Ostatnio doświadczam tego, że kolęda jest dla przekonanych. Nieprzekonani nie mają obciachu, mówią: „Nie przyjmuję księdza”. Z drugiej strony, dużo różnych ludzi zaangażowanych w kościół opowiada mi o swoich porażkach podczas spotkania z księdzem. Nie słuchał, był krótko, nie mówił na istotny temat. Wydaje mi się, że wiele osób oczekuje od kolędy czegoś ekstra, kiedy tego nie otrzymują, pozostaje w nich rozczarowanie i uczucie porażki.

Księża

Jak to wygląda od strony księdza? Dla księży kolęda jest okazją do kontaktu z rzeczywistością i konkretnymi ludźmi. Przy kościele spotykają przede wszystkim tych, którzy do niego przychodzą, podczas kolędy wychodzą do ludzi. Kolęda dla księży stanowi niesamowitą ilość doświadczeń i wiedzy. To dla mnie zabawne, kiedy ktoś pyta: „Jak ksiądz może doradzać rodzinie, w miłości, jeśli sam tego nie doświadczył?”. Zapewniam was, że przed oczyma księdza przetacza się wiele miłości, chorób i dramatów. Kiedy byłem księdzem parafii w Prokocimiu, w sezonie kolędowym odwiedzałem 1000 rodzin, teraz w Podgóru 250. Nie wiem ilu z was będzie w stanie odwiedzić w ciągu życia 250 różnych rodzin. Ksiądz robi to w ciągu miesiąca. Trzecim aspektem jest dramatyczne przemęczenie. Kolęda jest bardzo intensywna, ludzie czekają na księdza, jest dużo spotkań, każde z nich wymaga innego skupienia. Chciałbym żebyście tak to sobie wyobrazili: przychodzę po kolędzie: „Właśnie był ślub, pokażemy zdjęcia”, wchodzę do następnego mieszkania: „Wczoraj nam umarł tatuś”. Przychodzę do kolejnego domu: „Właśnie będziemy chrzcili dziecko”, w następnym: „Na szczęście mąż odszedł, pił całe życie”. Każde  ze spotkań jest mocnym przeżyciem, wiele z nich wymaga przede wszystkim skupienia. I wreszcie czwarty aspekt, kiedy ksiądz chodzi po kolędzie, nie robi innych rzeczy. Czasami słyszę: „Mogliby księża dłużej być”. Gdybyśmy dłużej chodzili po kolędzie, nie robilibyśmy nic innego, nie mielibyśmy ani sił, ani czasu. Takie są nasze doświadczenia.

Co dalej z kolędą?

Po omówieniu tego wszystkiego powinniśmy zapytać: „Co dalej? Czy kolęda powinna być taka, jaka jest, a może powinna się zmienić?. Kiedy byłaby lepsza i bardziej efektywna? A może nie powinno jej być?” Myślę, że na dzień dzisiejszy, nie podlega to specjalnej dyskusji, dlatego sytuacja rozwija się według bardzo indywidualnych decyzji zarówno księży, jak i ludzi. Nie wiem więc, czy kolęda powinna pozostać taka, jaka jest, czy należałoby ją zmienić na lepsze. Dla mnie kolęda jest na skrzyżowaniu dwóch rzeczy: po pierwsze, jest to szalenie interesujące spotkanie z ludźmi, z drugiej jednak strony, pojawia się rozczarowanie. Spotkania nie są tak spersonalizowane i dopasowane do nas jakbyśmy chcieli, ale mimo wszystko, są jednak kontaktem z księdzem. Zadam jeszcze jedno pytanie: Czy kolęda coś zmienia na lepsze? Ja mogę powiedzieć o sobie, że mnie kolęda co roku zmienia, myślę, że na lepsze. A czy kolęda coś zmienia? Myślę, że to zależy od nas wszystkich.  Nabożeństwo mogę odprawiać przy ołtarzu sam, ale żeby zaistniała kolęda, wy musicie mnie wpuścić. Kiedy rodzina przyjmuje księdza, pokazuje, że żyje z Bogiem. Zwykle to rodzina przychodzi do kościoła a tu kościół przychodzi do rodziny. I jest interakcja. Kościół, jest nie tylko w kościele,  ale też w rodzinach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzy w Nowym Roku znajdę drugą połowę?
Następny artykułJezus a rynek pracy
mm
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek - lider społeczny, duszpasterz akademicki i duszpasterz ludzi biznesu. Znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i poruszających happeningów. Pomysłodawca i Prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które realizuje projekty SZLACHETNĄ PACZKĘ i AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. W mediach znany z oryginalnych pomysłów ewangelizacyjnych, np. postawienia konfesjonału przed Galerią Krakowską, albo posypywania głów przechodniów popiołem na Rondzie Matecznego w Krakowie. Laureat wielu nagród m.in. Nagrodę Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta, Gentlemana Roku 2014 czy Nagrodą im. Władysława Stasiaka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ