8 sposobów na rodzinne chodzenie po górach

Od zawsze chodziliśmy z mężem po górach. Najbardziej lubiliśmy tzw. wyrypy, czyli: pobudka o 4.30, o 7.00 na tatrzańskim szlaku, dziesięć godzin wędrówki szybkim tempem i wieczorem „zgon”. Po narodzinach naszej córki nie chcieliśmy odpuszczać naszego ulubionego sposobu spędzania czasu. Jednak wędrówki w trójkę okazały się wymagające.

0
805

Początki były frustrujące. Nic nie było tak, jak wcześniej. Chcieliśmy napierać do przodu, a mała płakała. Chcieliśmy leżeć na polanie, a ona biegała. Chcieliśmy oglądać świat ze szczytu, a patrzyliśmy na szczyt. W końcu zrozumieliśmy, że potrzeba nam nowych rozwiązań. I tak po dwóch latach wędrowania w czterech porach roku udało nam się wypracować swoje sposoby, dzięki którym wędrowanie po górach znowu jest naszą pasją. Oto nasze sposoby na to, rodzinnie zdobywać szczyty.

  1. Wybieraj niższe szczyty.My zamieniliśmy Tatry na Beskid Wyspowy. I szczerze go pokochaliśmy! Za puste szlaki, za to, że można pójść na azymut i za każdym razem jest inaczej, za to, że jest tak blisko i nie trzeba zrywać się o świcie.
  2. Wykorzystaj zasadę „złotych 2 godzin”.Najlepszy czas w naszym wędrowaniu to pierwsze dwie godziny, kiedy córka przez godzinę interesuje się nową sytuacją, a przez następną śpi. Wtedy nie ma czasu do stracenia! Idziemy szybko, bez przystanku, prosto na szczyt.
  3. Zrób uroczysty piknik na szczycie.Mamy koc, dobre jedzenie i dużo czasu. Odpoczywamy jak nigdy wcześniej i odkryliśmy, że bieganie na polanie i leżenie w cieniu też jest bardzo przyjemne w górach. Po drodze ze szczegółami opowiadamy córce o tym, co ją czeka na końcu drogi. Dzięki temu uwielbia nasze wspólne wypady w góry.
  4. Zapraszaj do wspólnego wędrowania znajomych z dziećmi. Koniecznie z dziećmi! Z takimi towarzyszami łatwiej przetrwać kilka godzin w nosidle, zwłaszcza, kiedy potrafią już nawiązać ze sobą kontakt.
  5. Zbieraj owoce leśne.Wcześniej nawet nie zauważałam, ile smakołyków czeka przy leśnej ścieżce: jagody, maliny, poziomki, jeżyny- uwielbiamy je wszystkie! Zjadamy na bieżąco i zbieramy do pudełek na podwieczorek w domu.
  6. Zimą zamień nosidło na sanki.Córkę opatulamy dwoma śpiworami. Wybieramy trasę do schroniska, żeby na miejscu się zagrzać i zregenerować. A potem raz – dwa, z górki na sam dół!
  7. Przygotuj ostatnią deskę ratunku.Nas w kryzysie ratuje czekolada. Mamy taką zasadę, że „czekoladę jemy tylko w górach”, więc córka potrafi się zmobilizować na myśl o takiej nagrodzie.
  1. Czasem idź w góry bez rodziny.Kiedy chcemy zdobyć wyższy szczyt, chodzimy oddzielnie. Dzięki temu na rodzinnych wyprawach odpuszczamy sobie ambicje. Najważniejszy jest czas spędzony razem, bycie blisko natury. Jeśli uda się zrealizować plan – świetnie, jeśli nie – nic nie szkodzi.
    Dzięki takiemu podejściu zyskujemy znacznie więcej niż zdobycie szczytu. Wygrywamy czas ze sobą i nasze relacje.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ