Wątpliwości w temacie wątpliwości

Niedawno, może ze dwa tygodnie temu, ktoś zadał mi pytanie retoryczne: „Czy mam wątpliwości?”. Przyznam się wam, że nie mam.

0
677

Czego szukałem?

Początek mojej dorosłej drogi wiary, do którego co jakiś czas wracam, polegał na tym, że miałem masę wątpliwości. Miałem 20 lat. Starałem się żyć po katolicku, ale wiara, którą praktykowałem była ciężarem, a nie dawała mi szczęścia, którego poszukiwałem, dlatego wtedy podjąłem decyzję, że minimalizuję praktyki religijne do tego, co jest obowiązkiem i poszukuję tego, co jest w niej prawdziwe.

Kiedy zacząłem szukać prawdy, byłem obciążony tysiącami informacji o tym, na czym polega praktykowanie wiary i bardzo się w tym gubiłem. Nie wiem, jak to się stało, ale w tym procesie nawrócenia już po roku świadomego szukania prawdy i szczęścia, zredukowałem wszytko do najprostszej praktyki, która polegała na tym, że codziennie 15 minut starałem się medytować. Przychodziłem do kościoła z Pismem Świętym. Otwierałem je. Czytałem krótki fragment z Ewangelii, próbowałem go zrozumieć i stawiałem sobie postanowienie. Potem jeszcze raz wracałem do medytowanego fragmentu, by przez analizę owoców sprawdzić, czy moja interpretacja do tego fragmentu była dobra, czy zła.

To moje młodzieńcze postępowanie było jak najbardziej zgodne z teologią moralną Kościoła, która mówi, że wątpliwości nie są czymś niezwykłym, że wątpliwości nie są grzechem. Grzechem zaś jest pozostawanie w wątpliwościach i nieposzukiwanie prawdy.  Wydaje mi się, że dzisiaj większość katolików w naszym kraju popełnia ten chyba największy zaraz po grzechu pierworodnym grzech: mają wątpliwości i nie szukają prawdy, tylko tworzą sobie własne rozwiązania, własne przykazania, własne prawdy wiary. Nie jest grzechem mieć wątpliwości. Grzechem jest nie szukać prawdy. Taka mała różnica.

Co znalazłem?

Dzisiaj mogę powiedzieć, że opieranie się na własnych natchnieniach albo przeczuciach: „Bóg mi powiedział”, „Tak to czuję”, „Tak to rozumiem”,  jest po prostu głupotą. Zanim ktoś powie, że umie czytać, musi nauczyć się alfabetu. Zanim ktoś będzie posługiwał się natchnieniami, czy przeczuciami, musi wiedzieć, czego nauczał Jezus. A wiedzieć nie oznacza umieć zacytować, co i tak jest trudne. Większość katolików w naszym kraju łatwiej zacytuje Stary Testament niż Ewangelię. Nie chodzi o przywołanie z pamięci wersetu. Chodzi o umiejętność takiego zinterpretowania danego fragmentu, że kiedy jest on wdrożony w życie, przynosi dobre owoce. Dopiero na bazie przestudiowania całej nauki Jezusa, co przy takim systematycznym, codziennym medytowaniu zajmuje pomiędzy 2-3 lata, możemy próbować posługiwać się natchnieniami, do których i tak zawsze należy przyłożyć naszą świadomość nauki Jezusa czyli tego, o czym mówił w Ewangelii.

Droga, prawda i życie

Jezusa powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem.”.

Drogą oznacza medytację. Uczenie się tego, co powiedział Jezus. Kierowanie się tym, co jest napisane w Ewangelii. To ma być podstawowym punktem odniesienia. Nie robię tego jednak wyrywkowo: jedno zdanie, jeden fragment, tylko tworzę syntezę całości.  Jezus miał jeden umysł, w którym wszystkie jego przekonania, jego pouczenia układały się w jeden spójny system.

Prawda oznacza, że czytam i staram się zastosować w życiu, to co przeczytałem. Tyle razy eksperymentuje, aż wreszcie fragment, który przeczytam, zacznie działać. Często na moich kazaniach staram się powracać do przykazania miłości wzajemnej, którego znaczenie odkrywałem przez całe lata, chyba z 15 lat, ciągle na nowo i głębiej odczytując, co w tym przykazaniu jest. To jest prawda, czyli zastosowujemy w życiu i sprawdzamy, czy działa.

I wreszcie życie. Jeżeli medytujemy, praktykujemy, to się kształtujemy i zmieniamy. Nie jesteśmy inni tylko w jednym, czy drugim czynie. Jesteśmy całkowicie inni. Składamy się z drogi, czyli medytacji i z prawdy,  czyli umiejętności zastosowania i praktykowania dobrych owoców.

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKilka słów o tym, jak żyć
Następny artykułZawalczyłem o Ludzi!
mm
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek - lider społeczny, duszpasterz akademicki i duszpasterz ludzi biznesu. Znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i poruszających happeningów. Pomysłodawca i Prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które realizuje projekty SZLACHETNĄ PACZKĘ i AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. W mediach znany z oryginalnych pomysłów ewangelizacyjnych, np. postawienia konfesjonału przed Galerią Krakowską, albo posypywania głów przechodniów popiołem na Rondzie Matecznego w Krakowie. Laureat wielu nagród m.in. Nagrodę Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta, Gentlemana Roku 2014 czy Nagrodą im. Władysława Stasiaka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ